Po meczu z Pogoń-Sokół Lubaczów - Sokół Kolbuszowa Dolna

Porażka po walce. Gol Wiktora dał nadzieję, bramki Majdy nam ją zabrały

To był już kolejny taki mecz. Sokół Kolbuszowa Dolna mimo naprawdę solidnej gry nie jest w stanie zdobyć nawet punktu. Tym razem o jednego gola lepsza była Pogoń-Sokół Lubaczów.

Bardzo podobny mecz był tydzień temu. Z Wisłoką Dębica również wyszliśmy na prowadzenie, również graliśmy dobrze, ale później to przeciwnicy zdobywają dwie bramki i ostatecznie zdobywać komplet punktów. To samo przeżyliśmy również w Wielką Sobotę w Lubaczowie.

Bo zaczęło się świetnie. W 19.minucie kapitalne lewą stroną popędził Łukasz Ostrowski, wpadł w pole karne i idealnie dograł na około 15 metr, gdzie nabiegał Bartłomiej Wiktor. Nasz kapitan przymierzył idealnie, trafiając obok nawet nie próbującego interweniować bramkarza gospodarzy.

Prowadzenie udało się jednak utrzymać tylko przez 12 minut. Tuż po upływie dwóch kwadransów gry wyrównał bowiem Oskar Majda. Chwilę później ten sam zawodnik dał prowadzenie swojemu zespołowi. Oba gola tak naprawdę rozdzielało łącznie 3 minuty. Tym bardziej szkoda, że w tak krótkim czasie przemierzyliśmy drogę od prowadzenia do przegrywania.

Nasza drużyna jednak się nie poddała. Tworzyliśmy sobie okazje, ale podobnie jak w meczu z Wisłoką Dębica brakowało wykończenia.

Szkoda, bo mimo sporej różnicy punktowej w tabeli, to na boisko nie było jej aż tak bardzo widać.

Pogoń-Sokół Lubaczów – Sokół Kolbuszowa Dolna 2:1 (2:1)

Bramki: 0:1 Wiktor 19, 1:1 Majda 31, 2:1 Majda 34.

Sokół: Gliwa – Zych (71 Mikrut), Kapuściński, Ostrowski (56 Posłuszny), Wiktor, Serwiński (56 Skupiński), Wołowiec, Maj, Khorolskyi  (63 Kitliński), Cyganowski (46 Bik), Musik. Trener Sławomir Szeliga.