Z nieba do piekła. Sokół przegrywa wysoko z KSZO Ostrowiec Świętokrzyski
Zaczęło się pięknie, a skończyło tragicznie. Sokół Kolbuszowa Dolna przegrał w piątek z KSZO Ostrowiec Świętokrzyski aż 1:5, choć prowadził 1:0. Plusem na pewno jest ten gol, na którego czekaliśmy od wrześniowego spotkania ze Stalą Kraśnik. W
Wcale nie musiało być tak źle. Oczywiście, jeśli ktoś spojrzy sucho na wynik pomyśli, że to po prostu była deklasacja. Tymczasem Sokół w pierwszych minutach zagrał naprawdę dobry mecz. Doskakiwał wysoko do KSZO, pressował odbierał piłkę wysoko i tworzył sobie okazje.
Bramka była potwierdzeniem przewagi. Po wrzutce od Bartłomieja Wiktora gola głową zdobył Volodymyr Khorolskyi. Radość po bramce była ogromna, bo dla Sokoła była to pierwsza zdobycz od wrześniowego meczu ze Stalą Kraśnik.
Wtedy jednak rozpoczęła się katastrofa. KSZO wyrównało właściwie w kolejnej akcji. Jeszcze przed przerwą goście wyszli na prowadzenie 1:2 i 1:3. Dobijającym dla Sokoła na pewno był fakt, że oba te gole padły po stałych fragmentach gry – gola na 1:2 stracili po wrzucie z autu, a na 1:3 z rzutu rożnego.
W drugiej połowie Sokół znów grał nieźle. Podopieczni trenera Sekuły mieli przewagę, często przebywali na połowie KSZO, ale brakowało konkretnych sytuacji. Tymczasem goście dwa razy wyprowadzili celne kontry i strzelili gole na 1:4 i w doliczonym czasie gry drugiej połowy na 1:5.
Sokół Kolbuszowa Dolna – KSZO Ostrowiec Świętokrzyski 1:5 (1:3)
Bramki: 1:0 Korolski 21, 1:1 Bełycz 24, 1:2 Majewski 43, 1:3 Górski 45, 1:4 Bełycz 64, 1:5 Lepiarz 90+1.
Sokół: Lewandowski – Tetlak, Komar, Wilk – Rębisz (57 Bik), B. Wiktor, Korolski, Serwiński (65 Posłuszny), Skupiński (79 Kołacz) – Mikrut (65 Szczurek), Kitliński (79 Posielski). Trener Radosław Sekuła.
KSZO: Klebaniuk – Zięba, Łazarz, Waleńcik, Lis – Zaczek (56 Goc), Czajkowski, Lisowski (56 Nowak), Górski (78 Ali) – Majewski (85 Lepiarz), Bełycz (65 Morys). Trener Artur Renkowski.

